Problem żłobkowy nadal istnieje. Ludzi coraz więcej, miejsc brakuje dosłownie wszędzie. Rozpoczyna się walka z czasem, bo kto pierwszy, ten lepszy. Rodzice dopytują i wszędzie słyszą: „niestety nie ma miejsc, ale sytuacja jest dynamiczna, proszę pytać”. Rodzice gorączkują się chcąc podpisywać umowy na pół roku przed oddaniem pociechy.

A w tym czasie prowadzący żłobki i kluby dziecięce borykają się z codziennością. W placówkach zorganizowanych w domach łatwiej o domową atmosferę, a przecież o to chodzi nam najbardziej. O łagodne przejście spod opieki najbliższych dorosłych pod opiekę obcych. W małych placówkach dzieci mają ciocie a nie panie. Z salą zabaw graniczy kuchnia, która - gdy jest dobrze zorganizowana - zachęca wszystkich do posiłku. W żłobkach przydomowych nie ma „wypasionych” placów zabaw, za to jest ogród i kawałek cienia. A gdy i to mało, są spacery, na których aktywność fizyczna przeplatana jest z intelektualną. Liczba pracowników musi się zgadzać. Określa ją ustawodawstwo. Na każde 8 dzieci w grupie przypada jedna opiekunka. Przewagą małych placówek są nieliczne grupy. W takich łatwiej się zaadoptować.

Ale nie jest tajemnicą, że praca z małymi dziećmi jest obwarowana wysokim ryzykiem zachorowania. Więc pracownicy chorują. A gdy ma się 1,5 roku trudno zastąpić ukochaną ciocię nawet na tydzień - inną. Powinno być ich więcej? Ale to generuje koszty. ZUS nie pyta, czy w żłobku było dzieci 5 czy 15. A żeby być konkurencyjnym nie można wygórować ceny czesnego. Płacić mniej? Praca jest odpowiedzialna i zwyczajnie ciężka fizycznie. Opiekunki w żłobkach nie siedzą i nie piją kawy tylko mają aktywne 8 godzin. Powinny zarabiać godnie, również po to, by nie chciały zmieniać pracy. Kto pracuje, ten wie, że rotacyjność pracowników w placówkach opieki nad dziećmi najbardziej na dzieciach się odbija.

Rodzice, którzy, niejednokrotnie, woleliby zostać w domu niż oddawać swoje 13 miesięczne niemowlę, a którzy najzwyczajniej w świecie nie mogą sobie na to pozwolić, również wymagają opieki. Rozedrgane emocje potrzeba wyciszyć. To bardzo ważne, by zdobyć zaufanie. Do wychowywania dzieci niezbędne jest przekonanie o wspólnych wartościach, co w dobie pluralizmu jest szczególnie trudne

Oczywiście nikt nie mówił, że będzie łatwo. Ale gdy ktoś robi to, co kocha, w czym ma pasję i przyjemność, nie zniechęci się. Warto jednak pamiętać, jak ważną rolę w życiu dzieci i dorosłych odgrywają opiekunowie ze żłobków i przedszkoli i na tej kanwie wzajemnie się wspierać.

Urszula Stachowicz - Prowadzi Klub Dziecięcy i Punkt Przedszkolny Bajkowo. Mieszkanka Radwanic.

Ta strona używa plików cookies w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.